Wojna (wewnątrz) płci

Zadziwiająco często w publikacjach przeznaczonych dla kobiet takich jak Wysokie Obcasy czy Onet Kobieta można znaleźć artykuły promujące pozamałżeńskie romanse i inne formy zdrady albo zachwalające życie w samotności i bezdzietność. Takie materiały normalizują zachowania, które albo są mało pociągające dla większości kobiet (samotność), albo grożą rozpadem związku (rozwiązłość).

Można by naiwnie pomyśleć, że celem autorek jest zwiększanie wolności seksualnej kobiet. To dałoby paniom większą swobodę przy podejmowaniu życiowych i seksualnych wyborów, nie narażając się przy tym na krytykę i inne negatywne konsekwencje. Rzeczywisty cel może być jednak zgoła przeciwny i wynikać ze zjawiska znanego jako rywalizacja wewnątrzpłciowa1.

W anglojęzycznym komentariacie coraz poważniej analizuje się hipotezę, którą Rafał Ziemkiewicz żartobliwie wyraził już 7 lat temu2:

Feminizm to ruch skierowany nie przeciwko mężczyznom, a zemsta kobiet brzydkich nad tymi ładnymi.

Od siebie dodam, że symetryczne twierdzenie można wysunąć wobec najbardziej mizoginistycznych ideologii rozprzestrzeniających się wśród mężczyzn.

Kobieta kobiecie kobietą

Powszechnie wiadomo, zarówno w kulturze popularnej jak i w literaturze naukowej3, że kobiety w swojej rywalizacji o najatrakcyjniejszych mężczyzn stosują wobec innych kobiet tzw. agresję pośrednią (ang. indirect aggression), tj. plotkowanie, obgadywanie, ostracyzm społeczny. Zamiast tak jak mężczyźni rzucać bezpośrednio wyzwanie rywalom, kobiety wolą używać tych bardziej zawoalowanych metod. Niektóre (choć trzeba przyznać, że nie wszystkie) badania sugerują, że takie ataki są szczególnie mocno skierowane przeciwko najatrakcyjniejszym paniom i że są one skuteczne: strach przed tymi metodami skutecznie powstrzymuje kobiety przed swobodnym manifestowaniem swoich wdzięków4.

Coraz więcej publicystów zauważa, że kobieca rywalizacja może mieć na celu nie tylko zapewnienie sobie opieki, lojalności i materiału genetycznego najatrakcyjniejszych mężczyzn, ale możliwie jak największe utrudnianie rozmnażania się innym kobietom w ogóle.

Ale po co?

A dlaczego w ogóle szukamy atrakcyjnych partnerów? To proste: Bo jako produkty ewolucji jesteśmy organizmami, które dążą do tego, żeby w przyszłych pokoleniach było jak najwięcej kopii naszych genów. Najoczywistszym przejawem tego dążenia jest potrzeba seksu; najlepiej z partnerami przejawiającymi oznaki zdrowia, sprawności i płodności, czyli atrakcyjnymi. Rywalizacja wewnątrzpłciowa jest naturalną konsekwencją: Wszyscy - o ile nie jesteśmy homoseksualni - konkurujemy z innymi osobami tej samej płci, aby zaskarbić sobie zainteresowanie i często wierność najbardziej pożądanych partnerów płci przeciwnej.

Ta rywalizacja ma jednak również nieoczywistą stronę: Taką, w której staramy się, aby nasi konkurenci mieli jak najmniej potomstwa, a więc językiem naukowym dążymy do supresji reprodukcyjnej5. Uzasadnienie jest właściwie proste, ale wymaga trochę zastanowienia: Jeśli postaramy się, żeby inni mieli jak najmniej dzieci, nie zmieniając przy tym naszych szans na rozmnażanie, to w przyszłych pokoleniach kopie naszych genów będą stanowiły większy odsetek całej populacji. Gdybyśmy wszyscy mogli się rozmnażać bez ograniczeń, nie miałoby to znaczenia. Ale w historii naszego gatunku zdarzały się okresy, gdy ograniczała nas dostępność zasobów takich jak jedzenie czy atrakcyjne terytorium. Zarówno my jak i nasi potomkowie w przyszłości musimy być przygotowani, żeby zagarnąć ich jak najwięcej dla siebie. Jednym ze sposobów na ułatwienie tej konkurencji nosicielom naszych genów jest wyeliminowanie niektórych ich rywali jeszcze zanim się narodzą.

Co ciekawe, u wielu gatunków tę strategię zaobserwowano tylko przy wysokiej gęstości zaludnienia6. Nie trzeba chyba dodawać, że z wysoką gęstością zaludnienia mamy do czynienia obecnie w miastach coraz bardziej urbanizujących się społeczeństw.

Mam rady i nie zawaham się ich użyć

W wywiadzie udzielonym dla podkastu DemistifySci7 doktor Daniela Sulikowska8 przedstawiła parę przykładów tego, jak kobiety udzielają swoim konkurentkom szkodliwych rad, do których same nie zamierzają się stosować: Takie zachowania zaobserwowano na forach internetowych dla nowych matek oraz w laboratorium, pytając poddane badaniu kobiety o to, jak bardzo hipotetyczne klientki salonu fryzjerskiego powinny skrócić swoje włosy. Badanie forów dla matek zostało przeprowadzone przez studentów dr. Sulikowskiej i nie zostało jeszcze opublikowane w czasopismach naukowych; badanie dot. skracania włosów natomiast doczekało się już publikacji9.

Mnie na myśl przychodzą też inne szkodliwe rady i opinie, których propagowanie ciężko wyjaśnić inaczej niż jako psychologiczną broń w rywalizacji kobiet z innymi kobietami. Na pierwsze miejsce wysuwa się normalizowanie otyłości, tak powszechne w zachodnich mediach.

Naiwnie można by sądzić, że gdy media przedstawiają nadwagę jako coś normalnego lub nawet pożądanego, próbują w ten sposób zmienić to, jak grubi ludzie są postrzegani przez resztę społeczeństwa. Ale może być też prawdą, że autorki takich kampanii chcą, żeby jak najwięcej kobiet poddało się w swoich staraniach o smukłą sylwetkę. W końcu prawie wszystkie takie kampanie są adresowane do kobiet. Ten drugi cel wydaje się też bardziej realistyczny: łatwo przekonać kogoś do kłamstwa, które chce usłyszeć. O wiele trudniej byłoby skłonić mężczyzn i społeczeństwo w ogóle, żeby przestali zwracać uwagę na tak oczywisty dowód słabego zdrowia i charakteru jak nadmiarowe dziesiątki kilogramów.

Kolejnym przykładem są właśnie tematy artykułów z prasy dla kobiet, do których nawiązałem we wstępie: Promowanie samotności i zdrad. Wiele młodych kobiet ignoruje mądrości swoich matek oraz babć i odkłada decyzję o związaniu się i założeniu rodziny do wieku, kiedy nie są już atrakcyjne dla mężczyzn, a ich zegar biologiczny tyka coraz głośniej. To opóźnienie jest tym bardziej dotkliwe, że wiele pań nie zdaje sobie sprawy, jak gwałtownie spada ich atrakcyjność z każdym rokiem. Wiele 30-latek liczy, że są w stanie przyciągnąć tych samych mężczyzn, którzy interesowali się nimi jeszcze kilka lat wcześniej. Na domiar złego, często uważają, że ich sukcesy zawodowe i finansowe (do których zachęcała je prasa kobieca), powinny być doceniane przez mężczyzn. Ci jednak cenią w kobietach zupełnie inne aspekty.

Nie trzeba chyba tłumaczyć, dlaczego zachęcanie do pozamałżeńskich romansów i zdrad jest szkodliwe dla odbiorczyń tych materiałów: Kobiety bezmyślnie podążające za takimi radami ryzykują rozpad małżeństwa, co musi fatalnie odbić się na ich przyszłych szansach reprodukcyjnych - jeśli planują jeszcze mieć potomstwo - i na życiowych perspektywach ich żyjących już dzieci - jeśli te nie osiągnęły jeszcze samodzielności i nadal pozostają w rodzinnym domu.

Męska wersja

Do tej pory skupiłem się na materiałach kierowanych do kobiet, ale możemy też łatwo znaleźć podobny strumień rad adresowanych do panów i zmniejszających szanse na rywalizację z ich strony. Są to oczywiście ruchy MGTOW10 i blackpill11, a w polskiej wersji społeczność gromadząca się na portalu Wykop pod tagiem przegryw12.

Ruch MGTOW (z ang. men going their own way - mężczyźni podążający własną drogą) głosi, że mężczyźni powinni unikać wiązania się z kobietami. W skrajniejszej wersji dotyczy to jakichkolwiek kontaktów z kobietami, a nawet ze społeczeństwem w ogóle. W łagodniejszej wersji unikać należy jedynie poważnych związków, ale niekoniecznie krótkich, przelotnych znajomości. Uzasadnieniem ma być dwulicowa natura kobiet, które według tego ruchu w młodym wieku są rozwiązłe, oferując swoje wdzięki tylko wąskiej grupie najbardziej atrakcyjnych mężczyzn, a na starość godzą się na związek z mniej atrakcyjnym mężczyzną, wykorzystując jego majątek, ale często odmawiając mu seksu13, a nawet zdradzając go z tymi bardziej pożądanymi. Pomimo tej niesprawiedliwej dla większości mężczyzn dynamiki, instytucje społeczne i państwowe, a zwłaszcza sądy rodzinne, mają faworyzować kobiety a dyskryminować mężczyzn.

Ideologia blackpill dostarcza najbardziej skrajnych uzasadnień do wykluczenia się z życia społecznego i poszukiwań partnerki. Głosi ona, że to geny całkowicie determinują atrakcyjność mężczyzny, a zatem jakiekolwiek formy pracy nad sobą i próby zwiększenia swojej atrakcyjności są skazane na porażkę. Pod wpływem takich sugestii, młodym mężczyznom, którzy nie mieli do tej pory sukcesu z kobietami, łatwo uwierzyć, że już całe życie będą się mierzyć w tej sferze z niepowodzeniem.

To, że propagowanie podobnych teorii zmniejsza rywalizację ze strony mężczyzn, jest oczywiste. W przeciwieństwie do kobiecej wersji szkodliwych rad, nie doczekały się one jednak publikacji w mediach masowych. Póki co, takie głosy ograniczają się do grup dyskusyjnych i forów w internecie, choć cieszą się coraz większym zainteresowaniem.

Co z tym zrobić?

Jeśli przedstawiona tu interpretacja jest trafna, prowadzi do niekomfortowego wniosku: znaczna część konfliktów płci, które obserwujemy w mediach i internecie, nie wynika z realnej „wojny kobiet z mężczyznami”, lecz z rywalizacji wewnątrzpłciowej, ubranej w język emancypacji, sprawiedliwości lub rozgoryczenia.

Z perspektywy jednostki najrozsądniejszą strategią obronną nie jest przyłączanie się do którejkolwiek ze skrajnych narracji, lecz zachowanie sceptycyzmu wobec rad i ideologii, które zniechęcają do budowania relacji, przedstawiają drugą płeć jako wrogo nastawioną lub bagatelizują biologiczne ograniczenia związane z atrakcyjnością. Zarówno kobiety, jak i mężczyźni mają realny interes w tym, by nie dać się wciągnąć w narracje, które obiecują dają krótkotrwały upust emocjom, kosztem długofalowych szans na satysfakcjonujące życie erotyczne i rodzinne.

Psychologiczna wojna wewnątrz płci nie musi być prowadzona świadomie, by była skuteczna. Wystarczy, że będzie powielana bezrefleksyjnie. Najprostszą formą oporu jest odmowa uczestnictwa i traktowanie intymnych rad pochodzących od frustratów i frustratek z taką samą ostrożnością, jak porad finansowych pochodzących od bankrutów.


  1. Ang. intraesxual competition. Wikipedia: https://en.wikipedia.org/wiki/Female_intrasexual_competition oraz https://en.wikipedia.org/wiki/Male_intrasexual_competition ↩︎

  2. Zacytowaną m.in. tu: https://www.wirtualnemedia.pl/skargi-do-krrit-na-felieton-rafala-ziemkiewicza-w-lato-z-radiem-o-feministkach-zglaszajacy-bez-poczucia-humoru,7171426826590337a ↩︎

  3. Vaillancourt, T. (2013). Do human females use indirect aggression as an intrasexual competition strategy? Philosophical Transactions of the Royal Society B, 368(1631), 20130074. https://doi.org/10.1098/rstb.2013.0080, Wolny dostęp: https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC3826209/ ↩︎

  4. Krems, J. A., Rankin, A. M., & Northover, S. B. (2019). Women’s Strategic Defenses Against Same-Sex Aggression: Evidence From Sartorial Behavior. Social Psychological and Personality Science, 11(6), 770-781. https://doi.org/10.1177/1948550619882028 Wolny dostęp: https://www.academia.edu/download/121623964/194855061988202820250303-1-w37dls.pdf ↩︎

  5. Ang. reproductive suppression. Wikipedia: https://en.wikipedia.org/wiki/Reproductive_suppression ↩︎

  6. https://en.wikipedia.org/wiki/Reproductive_suppression#Population_density ↩︎

  7. Odcinek 360., mniej więcej między 10. a 25. minutą: https://www.podchaser.com/podcasts/the-demystifysci-podcast-2077912/episodes/hidden-payoff-of-civilizationa-264436616 ↩︎

  8. Pani Sulikowska jest doktorem psychologii ewolucyjnej z Uniwerytetu Charlesa Sturta w Australii. Google Scholar: https://scholar.google.com/citations?user=wuSKtZgAAAAJ↩︎

  9. Sulikowski, D., Williams, M., Nair, G., Shepherd, B., Wilson, A., Tran, A., & Wagstaff, D. (2024). Off with her hair: Intrasexually competitive women advise other women to cut off more hair. Personality and Individual Differences, 216, 112406., Wolny dostęp: https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S019188692300329X#s0115 ↩︎

  10. Wikipedia: https://en.wikipedia.org/wiki/Men_Going_Their_Own_Way ↩︎

  11. Wikipedia: https://en.wikipedia.org/wiki/Incel#%22Red_pill%22_and_%22black_pill%22 ↩︎

  12. https://wykop.pl/tag/przegryw ↩︎

  13. W polskim internecie mężczyzn w tej roli często określa się jako “betabankomaty” - zbitka słowa “beta” (w domyśle: “samiec beta”) i “bankomat”. ↩︎